Cześć! Ponieważ będzie to mój pierwszy artykuł, który piszę na naszym blogu – pozwólcie, że szybko się przedstawię. Nazywam się Alex i jestem concept artystką i ilustratorką w Shockwork Games. Jestem odpowiedzialna za artystyczną stylistykę i graficzne assety niezbędne do projektu. Chciałam chwilę pogadać o postępie projektowania tzw. terenów do naszej gry Alder’s Blood.
Nasz art director i menager projektu, Michał, dał mi wskazówki, żeby pójść w stronę jesiennego lasu i zapomnianych cmentarzy dla pierwszych lokacji, które będziemy mogli zwiedzać podczas naszych pierwszych wypraw w grze. Dostatecznie prosty wybór, gdyż postanowiliśmy osadzić naszą grę w czasach podobnych wiktoriańskim, gdzie długo ciągnące się lasy, w których może się coś czaić, obok miast i ludzkich siedzisk będą naturalnym widokiem. Stwierdziliśmy, że będzie to dobre wprowadzenie w świat Alder’s Blood. Moim zadaniem było wprowadzenie elementu tajemnicy w to wszystko, żeby poprzez obiekty móc zasugerować historię, która się za nimi kryje.

Jedną z głównych myśli przewodnich w historii wykreowanego świata są siły natury o nieznanym graczom źródle, które próbują przejąć panowanie nad rozprzestrzeniającą się ludzkością. Z których to zrodziły się potwory (absolutnie nie będę zdradzać całości, wiem, że nikt nie lubi spoilerów). Chciałam to przedstawić za pomocą wynaturzonych, powykręcanych obiektów… takich jak drzewa o białej korze, które zamiast sączyć ze skaleczonych miejsc żywicę, będą sączyć krew…

Taaa…wtedy wydawało mi się to tak zajebistym pomysłem, że nie chciałam dopuścić do siebie myśli, żeby może z tego zrezygnować. Jednakowoż to było trochę za dużo, niepotrzebnie makabryczne. Pod presją czasu szybko ukończyłam inne obiekty tj. nagrobki, wysokie trawy, pomniki, no i żeby nie owijać w bawełnę, nie byłam zadowolona z rezultatów kompletnie. Z drugiej strony nie za bardzo chciałam porzucić elementu krwistej czerwieni, ponieważ moją ideą było, żeby ten kolor występował w jak największych ilościach dla tej paczki assetów. Michał zrobił prostą i fajną teksturę jesiennych liści na podłoże w silniku i wrzuciliśmy moje gnioty, żeby sprawdzić jak to wszystko do kupy wygląda. Zrobiliśmy trochę testów i było okej, ale tylko okej, dupy nie urywało. Po tym wszystkim przyszedł czas zwątpienia i przemyśleń nad tym czy obrałam odpowiednią ścieżkę.

Wtedy przypomniałam sobie co mój nauczyciel od fotografii w liceum plastycznym miał w zwyczaju mawiać do swoich podopiecznych: “Kosz powinien być twoim najlepszym przyjacielem jeśli chcesz być udanym artystą, nie bój się porzucać części lub większości swoich dzieł lub idei za nimi idących, nawet jeżeli Ci się wydaje, że jest to już szczyt twoich możliwości, dąż do tego by były jeszcze lepsze”. Mocne słowa według mnie, niosące za sobą przesłanie: ty sam powinieneś być swoim pierwszym krytykiem. Wzięłam sobie radę do serca i wypierd*liłam wszystko.

Zaczęłam od początku i od podstaw. W pierwszej kolejności poszłam poszukać jakichś inspiracji. Głównie poprzez fotografię, ponieważ nie ma nic lepszego niż odnieść się do realizmu, a dopiero później przeinterpretować to na swój język. I wtedy wpadłam na piękną fotografię, przedstawiającą cmentarny pejzaż z nagrobkami w dalekim tle i pojedynczym kamiennym sarkofagiem w centrum kompozycji, który był kompletnie zarośnięty jakimś zielonym bluszczem lub innym chwastem, a do tego wszystkiego cała ziemia była szczelnie pokryta tylko czerwonym listowiem. I to było to! Podłoże składające się z czerwonych liści zgadzało się z moją wizją dużych ilości tego koloru. Poczucie czegoś zagubionego i zapomnianego, cicha śmierć którą akceptujemy, spokój i wyciszenie jakie występuje w miejscach pochówku, natura powoli przejmująca to co zbudowaliśmy i odrobina grozy wiszącej w powietrzu. To było wszystko czego potrzebowałam aby popchnąć swoją twórczość we właściwym kierunku.

Tym razem wszystko poszło jak z płatka. Rezultatem były klimatyczne obiekty o różnorodnych właściwościach. Mamy obiekty, które blokują nam widoczność zarówno dla łowców jak i potworów, trochę takich, które pozwolą nam się przyczaić lub schować, i trochę takich, które będą dekoracyjne i które pozwolą nam coś z nich “wyczytać”. A tu na dole możecie sobie to wszystko obejrzeć 😉


Share: